♡ Case z logo Kylie Cosmetics firmy Trendmania.pl - RECENZJA ♡

♡ Case z logo Kylie Cosmetics firmy Trendmania.pl - RECENZJA ♡

Pierwszy wpis na blogu od ponad tygodnia. Wiecie, że jak dla mnie to bardzo długi okres czasu, jeżeli chodzi o wstawianie wpisów na bloga. Tak długo nic nie publikowałam, ponieważ wczoraj wróciłam z wyjazdu, a jutro jadę na kolejny, także w trakcie pakowania, piszę dla Was artykuł, abyście miały coś do poczytania ;).


Dzisiaj luźny post - recenzja obudowy na telefon marki Trendmania.pl. (Jak wrócę z wyjazdu postaram się stworzyć dla Was jakiś fajny, ciekawy wpis. Może poradnik, lub propozycje na stylizacje. Dajcie znać w komentarzach co byście chciały ;).)

Jakiś czas temu dostałam możliwość wybrania sobie case'a ze strony Trendmania.pl. Muszę przyznać, że asortyment tej marki bardzo przypadł mi do gustu i nie wiedziałam na co się zdecydować. Firma oferuje obudowy przeróżnego rodzaju, ale ja zdecydowałam się na case z nadrukiem logo Kylie Cosmetics.


Dużym plusem tej strony jest to, że sprzedaje ona obudowy nie tylko na iPhone. Możecie wybrać z pośród wielu modeli bardziej i mniej znanych telefonów.




Z obudowy, którą otrzymałam jestem na prawdę bardzo zadowolona. Prześlicznie prezentuje się na telefonie! Wzór, który wybrałam jest bardzo popularny i myślę, że spodoba się też większości z Was. Nie ukrywam, że obawiałam się nieco, że nadruk będzie rozmazany, na szczęście okazało się, że wygląda bardzo estetycznie. Plastik, z którego wykonana jest obudowa jest bardzo mocny i dobrze trzyma się na telefonie. Muszę przyznać, że case jest jak najbardziej wart swojej ceny. Duży plus za jakość i szybką przesyłkę. Jak najbardziej polecam Wam tą stronę!

♡ Moja obudowa KLIK ♡
☆Haul kosmetyczny z Londynu #2 - pielęgnacja☆

☆Haul kosmetyczny z Londynu #2 - pielęgnacja☆


Kilka dni temu na blogu pojawił się wpis z kolorówką, którą kupiłam w Londynie. Tak jak obiecałam, dzisiaj przychodzę do Was z haulem dotyczącym pielęgnacji. Kupiłam kilka fajnych produktów. Większość z nich już przetestowałam i mogę podzielić się z Wami swoim pierwszym wrażenie na ich temat. Jeżeli jesteście ciekawi jakie produkty pielęgnacyjne zakupiłam będąc w Londynie, zapraszam do dalszej części wpisu.
Kiedy tylko zobaczyłam tę firmę na półce w Superdrug, stwierdziłam, że muszę mieć jakiś kosmetyk tej marki. Mowa o marce kosmetycznej znanej blogerki i youtuberki - Zoelli. Po spędzeniu jakiś 15 minut przy półce z jej produktami, skusiłam się na balsam do ciała. To co urzekło mnie od razu to prześliczne opakowania produktów. Jeżeli o to chodzi, Zoe naprawdę się postarała. Przechodząc do samego kosmetyku, bardzo podoba mi się jego zapach. Jest przyjemny, delikatny, nie nachalny, jednak jeżeli chodzi o nawilżenie nie jest jakieś spektakularne. Moja skóra nie jest po nim bardziej miękka, czy bardzo nawilżona. Spodziewałam się czegoś 10 razy lepszego. Zwykły balsam do ciała.


Kolejnymi kosmetykami są produkty firmy Lush. Wybrałam chyba jedne z najbardziej kultowych produktów tej marki, czyli scrub do ust o smaku gumy balonowej oraz maskę Mask of Magnaminty. Są to moje pierwsze produkty tej marki i muszę przyznać, że byłam do nich dosyć sceptycznie nastawiona. Ale od pierwszego użycia zakochałam się w nich! Scrub nie jest tylko zwykłym peelingiem, ale zawiera olej jojoba, dzięki czemu również nawilża usta. No i ten smak haha, może nie jest to nic wielkiego, ale na pewno umila użytkowanie tego produktu. Po za tym scrub jest bardzo wydajny. Myślę, że starczy mi na naprawdę długo.


To co urzekło mnie w sklepie Lush to przemiła i bardzo pomocna obsługa. Kiedy tylko podeszłam do maski, którą miałam w planach od początku kupić, od razu podeszła do mnie pani z obsługi i wytłumaczyła, że są dwa rodzaje Mask of Magnaminty, o czym nawet nie wiedziałam. Okazało się, że jedna z nich zawiera miód, który ma działanie antybakteryjne i jest przeznaczony do cery suchej, a drugi rodzaj maski do cery tłustej. Jako, że mam cerę przetłuszczającą się, wybrałam drugą opcję. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takich efektów. Widzę, że moja cera faktycznie mniej się przetłuszcza. Maska jest też idealna na lato. Ma bardzo miły, naturalny zapach mięty. Bardzo orzeźwia i gdy nakładam ją na twarz czuję, jakby ją delikatnie ją chłodziła. Podobnie jak scrub, maska jest bardzo wydajna.


O firmie Soap&Glory słyszałam naprawdę wiele i od początku wiedziałam, że muszę mieć coś z tej firmy! Pod półką z ich kosmetykami stałam zastanawiając się tak samo długo jak przy kosmetykach Zoelli ;). Ostatecznie wybrałam chyba 'najbezpieczniejszą' opcję, czyli krem do rąk. Kupiłam go w tej mniejszej wersji, żebym mogła go mieć zawsze ze sobą w torebce. Nie spodziewałam się niczego wielkiego po kremie za niecałe 3 funty, ale bardzo pozytywnie się zaskoczyłam! To jakie mam gładkie dłonie po zastosowaniu tego kremu jest naprawdę szokujące. Kosmetyk wchłania się ekspresowo i nie pozostawia tłustej warstwy na dłoniach.


Kolejnym kosmetykiem jest również produkt z Soap&Glory. Miałam pokazać Wam go w ostatnim haulu, ponieważ jest to kosmetyk do makijażu, jednak zapomniałam o tym ;). Produkt, o którym mówię to kredka do brwi. Jeszcze muszę nauczyć się z nią pracować, ponieważ jak na razie użyłam jej raz i nie spodziewałam się, że będzie aż tak napigmentowana i brwi wyszły mi za mocne.



stroje możecie znaleźć tutaj > sexy bikini women i tutaj > bikini bandeau push up

❤ Haul kosmetyczny z Londynu #1 - kolorówka❤

❤ Haul kosmetyczny z Londynu #1 - kolorówka❤


Już długo nic nie pojawiało się na blogu. Jeśli śledzicie mnie na moim drugim blogu [TUTAJ] lub na instagramie [TUTAJ], to wiecie, że przez tydzień byłam w Londynie. Jeżeli jesteście ciekawi jak minął mi wyjazd, zapraszam na mojego drugiego bloga, na którym wkrótce pojawi się wpis z tego wyjazdu. Na Dziewczęco.pl natomiast chciałam zrobić haul. Przez długi czas zastanawiałam się czy pokazywać Wam wszystkie rzeczy, które kupiłam, a jest ich naprawdę dużo. Ostatecznie stwierdziłam, że z racji tego, że jest to blog poświęcony głównie tematyce urodowej, pokażę Wam tylko kosmetyki, ale jeśli chcecie, żebym pokazała ubrania i inne rzeczy, które kupiłam na wyjedzie, dajcie znać w komentarzu. Tego wpisu i tak na pewno będą dwie części. Dzisiejsza będzie dotyczyła kosmetyków kolorowych, a na dniach pojawi się haul z pielęgnacją. Jeśli jesteście ciekawi jakie kosmetyki kolorowe zakupiłam w Londynie, zapraszam do przeczytania wpisu :).
Podzieliłam wszystkie produkty na kategorie i pierwszą z nich będą produkty przeznaczone do makijażu oka. Pierwszym produktem, który chcę Wam pokazać jest paleta Huda Beauty Rosegold edition palette. Jest to tak naprawdę jedyny kosmetyk, który miałam w planach kupić, a cała reszta wyszła spontanicznie.


Przyznam, że za tą paletą naprawdę musiałam się nachodzić. Spędziłam cały dzień na bieganiu po Londynie i szukaniu jej. Na początku chciałam kupić ją w Sephorze, ale zapomniałam o tym, że w Anglii nie ma tego sklepu o czym uświadomiła mnie pani na Westfield, gdzie rzekomo ta Sephora miała się znajdować. Później dowiedziałam, że Huda ma swoje stoisko w Selfridges, gdzie od razu pojechałam. Niestety okazało się, że zostałam wprowadzona w błąd. Po dalszych poszukiwaniach w końcu dorwałam swoją paletę w Harrods. Użyłam jej jak na razie raz, ale moje pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Cienie bardzo dobrze się blendują i są niesamowicie napigmentowane! Jeżeli będziecie chcieli za jakiś czas mogę napisać dla Was recenzję tego produktu.

Osoby, które mnie znają, wiedzą, że jestem totalną paletomaniaczką! Kiedy tylko nadarzy się okazja, to kupuję jakąś nową paletę cieni. Zdecydowanie jest to mój ulubiony typ produktów kosmetycznych. Pewnie nie zdziwi Was to, że kolejną rzeczą w tym haulu będzie właśnie paleta cieni. Tym razem postawiłam na firmę the Balm. 



Jest to mój pierwszy produkt tej marki. Którąś z ich palet chciałam kupić w Polsce, ale nie mogłam się zdecydować. Myślałam nad którąś z serii Meet Matt(e), Nude Tude lub Balm Voyage. Ostatecznie w Polsce nie zakupiłam żadnej z nich, ale będąc w TK Max w Londynie zauważyłam na półce paletę Balm Voyage. Nie była w żaden sposób uszkodzona (jak to zazwyczaj w tym sklepie bywa), oryginalnie zapakowana w folię, a do tego prawie o połowę tańsza niż normalnie! Nie wahałam się i od razu ją kupiłam! Teraz używam jej codziennie i bardzo się z nią polubiłam. Jest bardzo praktyczna ponieważ zawiera 9 cieni, bronzer, rozświetlacz, 2 róże prasowane oraz 2 błyszczyki, które mogą również służyć jako róże na mokro. Na pewno zrobię osobną recenzję tej palety, ponieważ mogłabym o niej już na prawdę wiele powiedzieć.


Od dłuższego czasu poszukiwałam dobrej bazy pod cienie. Wcześniej używałam kamuflażu z catrice, który całkiem dobrze sprawdzał się w tej roli, jednak myślałam o zakupieniu czegoś z wyższej półki. Będąc w sklepie Mac wpadł mi w oko już dosyć rozsławiony Paint Pot, który oficjalnie jest cieniem w kremie, ale przez wiele osób używany jest jako baza. Widziałam go w kilku filmach Jeffree Star i innych youtuberów i stwierdziłam, że zaryzykuję i kupię ten produkt. Okazał się strzałem w 10! Użyłam go dopiero kilka razy, ale jest to dokładnie taki efekt jakiego szukałam (Dla zainteresowanych jest to odcień Soft Orche). Przede wszystkim świetnie utrzymuje cienie w miejscu i sprawia, że po całym dniu wyglądają one identycznie jak wyglądały zaraz po wykonaniu makijażu. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupieniem tego produktu, serdecznie polecam!

Pierwszą rzeczą w tej kategorii będzie baza, o której naprawdę wiele dobrego się nasłuchałam. Jest to baza Baby Skin marki Maybelline. Pomadki z tej serii są dostępne w Polsce, ale niestety baza oraz róże możemy kupić jedynie za granicą. Jak tylko zobaczyłam ten produkt w Superdrug, stwierdziłam, że muszę go mieć! Co mogę o nim jak na razie powiedzieć? Jest to dobry produkt, ale po tych wszystkich wychwalających recenzjach spodziewałam się czegoś lepszego. Jak macie taką możliwość, jest warta wypróbowania, jednak jeżeli nie macie dostępu do tej bazy, identyczny efekt daje Golden Rose Mattifying&Pore Minimising Make-Up Primer, która jest bez problemu do dostania w Polsce.


O zakupie tego pudru rozmyślałam już dłuższy czas, a że właśnie kończy mi się mój obecny puder z NYX, postanowiłam kupić ten. Jest to mianowicie Mac Studio Fix. Myślę, że większość z Was o nim słyszała, bo jest to jeden z najbardziej kultowych produktów marki Mac.


 Produkt jest bardzo fajnie napigmentowany. Lubię go nakładać pod oczy mokrym beauty blenderem, dzięki czemu pigment jest jeszcze mocniejszy. To co bardzo podoba mi się w tym produkcie, to jego wykończenie. Jest całkowicie matowe, ale nie wygląda to sztucznie, wręcz przeciwnie - bardzo dobrze. (Dla zainteresowanych, jest to ocień NC15)Myślę, że na lato sprawdzi się super nawet nałożony bez żadnej bazy, bo tak jak mówiłam pigmentacja jest całkiem ok. Na pewno nie będzie to duże krycie, ale zawsze warto coś delikatnego na tej buzi mieć ;).


Następny jest nie typowy kosmetyk, a beauty blender. Ten kupiłam w TK Max. Moja wcześniejsza gąbeczka do makijażu miała już jakieś pół roku i stwierdziłam, że najwyższy czas ją wymienić. Od zawsze byłam fanką tych gąbek i również przy tej moje zdanie o nich się nie zmieniło. Fajnie pęcznieje pod wpływem wody, jest mięciutka i naprawdę super rozprowadza się nią podkład, czy blenduje kosmetyki na mokro. Warto wspomnieć, że bardzo łatwo ją domyć z kosmetyków i nie zostają na niej plamy.

Ostatnim kosmetykiem w dzisiejszym haulu będzie korektor. Podobnie jak baza Baby Skin, jest to produkt firmy Maybelline również niedostępny w Polsce. Używam go odkąd wróciłam z Londynu i jestem zakochana w tym produkcie! Ma świetne krycie i bardzo wygodny aplikator. No i oczywiście ten odcień! Jest to najjaśniejszy ze wszystkich, także idealny dla mnie, ale co najważniejsze - ma widoczne żółte tony, czyli coś czego szukałam od dawna! Nawet jeżeli jakiś korektor w opakowaniu wydawał się mieć żółte tony, na twarzy zawsze się utleniał i wpadał w róż lub stawał się neutralny. Jest to pierwszy korektor, który znalazłam w idealnym odcieniu dla mnie.



Pod koniec tego haulu chciałabym pokazać Wam nie kosmetyk, a koszulkę, którą niedawno zamówiłam na stronce Zaful. Bardzo mi się ona podoba i stwierdziłam, że warto będzie Wam ją pokazać w jakimś wpisie. Jest w moim ulubionym - szarym kolorze i ma minimalistyczny nadruk 'babes'. Odkąd do mnie przyszła praktycznie co klika dni ją ubieram. Jest bardzo wygodna i ładnie leży. Idealna na lato! Niżej możecie zobaczyć jak wygląda. Jeżeli jesteście zinteresowani, to taki cudny top możecie znaleźć tutaj.


Pamiętajcie, że za kilka dni pojawi się druga część haulu, a jeśli zainteresowałby Was haul ubraniowy to dajcie znać w komentarzach. Na koniec zaproszę Was jeszcze do obserwacji blaga, żeby być na bieżąco ze wszystkimi postami! Pod spodem dodałam jeszcze linki do mojego drogiego bloga oraz instagrama, na które również serdecznie Was zapraszam!


Hit czy Kit? Stroje kąpielowe ''tankini''

Hit czy Kit? Stroje kąpielowe ''tankini''


W dzisiejszym poście chciałabym poruszyć temat coraz bardziej znanych i komentowanych strojów kąpielowych typu tankini. Coraz częściej widuję je na różnych portalach społecznościowych. Niektórzy je kochają, a niektórzy nienawidzą. Chcecie przekonać się jakie jest moje zdanie na ich temat? Zapraszam do przeczytania wpisu!



Na początek, dla tych, którzy nie wiedzą czym tankini. Strój tego typu został stworzony dla wszystkich typów sylwetki. Jest to koszulka plus dół od bikini. Jest zdecydowanie wygodniejszy od jednoczęściowego stroju, wielofunkcyjny, oraz maskujący niedoskonałości figury. Tankini pojawiło się już w latach 90, ale zostało zdominowane przez (również obecnie najmodniejsze) bikini. Obecnie jednak widać, że moda zatacza koło i wracamy do trendów z lat 90.







Jaka jest moja opinia na temat tego trendu? Szczerze, osobiście wolę klasyczne bikini. Myślę, że w tankini gorzej bym się czuła. Bikini wizualnie bardziej mi się podoba, ale tankini też nie wygląda źle! Jeśli komuś taki strój się podoba lub np. chciałby zakryć niedoskonałości swojej figury, myślę, że jest to idealne rozwiązanie, a po za tym bardzo modne!

Na koniec wybrałam dla was zestawienie strojów tankini i bikini z kilku sklepów. Pod spodem dodałam linki, także jeśli jesteście zainteresowani, możecie przejść bezpośrednio na stronę. Dajcie znać w komentarzach co wy sądzicie na temat stroi typu tankini.



Jak zaakceptować swój wygląd i pokochać siebie?

Jak zaakceptować swój wygląd i pokochać siebie?

Wszystkie wiemy, że wygląd nie jest najważniejszą częścią naszego życia, ale nie oszukujmy się, jest ważny. Każda z nas chce czuć się dobrze w swoim ciele i wyglądać jak najlepiej, jednak nie ma ludzi idealnych i myślę, że każda z nas ma jakieś większe i mniejsze kompleksy. W dzisiejszym wpisie chciałabym poruszyć temat tego jak zaakceptować swój wygląd i pokochać siebie. Koniecznie podzielcie się swoja opinią na ten temat w komentarzach. Zapraszam!


Na początku tego wpisu chciałabym zaznaczyć - Nie musisz być doskonała! Nie ma ludzi idealnych, a nawet wielkie ikony stylu i urody poprawiają ją sobie przez wszelkiego rodzaju zabiegi oraz ogromną pracę makijażystów i stylistów.


Bądź asertywna! Dziwi cię to, że asertywność ma wpływ na twoją akceptację siebie i swojego wyglądu? Prawda jest taka, że ma na to ogromny wpływ. Asertywność to nie tylko zdolność mówienia 'nie', ale także umiejętność wyrażania swojego zdania i poczucie własnej wartości, co wiąże się z akceptacją siebie. 

Staraj się też nie oceniać i nie zazdrościć innym. Czasem jest to trudne, ale trzeba się tego nauczyć, ponieważ jeśli stale będziemy porównywały się do innych, nigdy nie będziemy zadowolone ze swojego wyglądu. 

Bardzo ważne jest też nie przejmowanie się opinią innych osób. Owszem, czasem możesz zainspirować się czyjąś opinią, ale jeśli jest ona sprzeczna z tym co ty czujesz i co tobie się podoba, nigdy nie bierz jej do siebie.

Nie podcinaj sama sobie skrzydeł! Każdy jest największym krytykiem dla samego siebie i zazwyczaj widzi siebie w o wiele gorszym świetle niż inni. Kiedy mówisz sobie "jestem gruba, głupia, brzydka", sama sobie pędzasz się w dołek.

Rozwijaj się! Ćwicz swoje talenty i umiejętności, skoncentruj się na tym co robisz najlepiej - na twoich największych zaletach, a nie na tym co nie podoba ci się w twoim wyglądzie, czy charakterze. Zauważaj swoje osiągnięcia, nagradzaj się i bądź z siebie dumna. Zobacz jak wartościową osobą jesteś!

Samoakceptację czasami wypracowuje się latami, ale mam nadzieję, że i wam się uda i moje rady nieco wam pomogą. Na koniec dzisiejszego wpisu, chciałabym zaprosić was na mojego drugiego bloga (>>nataliawolek.blogspot.com<<), na którym już niedługo pojawi się sesja, której zapowiedź widzicie poniżej.

ROMPER - HERE



MITY na temat ODCHUDZANIA

MITY na temat ODCHUDZANIA

Odchudzanie... Przed latem, lecz nie tylko, u większości z nas przychodzi ogromna chęć jak najszybszego zrzucenia wagi. Zaczynamy różne diety, ćwiczenia i pijemy herbatki odchudzające. Czy na pewno są to zdrowe sposoby? A co jeśli powiem, że robisz to źle? Niektóre, bardzo popularne sposoby na odchudzanie mogą wcale nie pomagać w zrzuceniu wagi, a nawet ją podnieść! W dzisiejszym wpisie chcę obalić kilka mitów na ten temat. Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam! (W komentarzu daj znać co ty sądzisz na temat sposobów na odchudzanie ;).)


Przy każdej diecie TRZEBA uprawiać sport

NIEPRAWDA! Jeżeli jest to dieta bardzo nisko kaloryczna, wręcz nie powinno uprawiać się sportu. Dlaczego? Dostarczamy sobie zbyt mało kalorii, a nadmierny wysiłek fizyczny w takim przypadku, może nam przyprawić bólów głowy, czy zasłabnięć. Pamiętajcie, że niedobory mogą być groźne dla naszego zdrowia i życia.

Owoce są dobre na odchudzanie

Niestety, nie zawsze tak jest. Co prawda, owoce zawierają mało kalorii, ale za to mają bardzo dużo  węglowodanów: fruktozy i glukozy. Owoce szczególnie niewskazane przy odchudzaniu to banany, arbuzy, winogrona, melony i gruszki, ale zamiast nich mogę polecić wam  jabłka, śliwki, porzeczki, grapefruity, pomarańcze, poziomki, jeżyny i jagody.

Ziemniaki, chleb, makarony są tuczące

To kolejny mitem z którym bardzo często się spotykam. Te produkty wcale nie zawierają dużej ilości kalorii, ale trzeba zwracać uwagę na to z czym je jemy - sosy, masło, margaryna. To właśnie te składniki powodują przyrost wagi.

Ciemne pieczywo jest mniej kaloryczne niż jasne

 Wartość energetyczna pieczywa z mąki pełnoziarnistej oraz z mąki pszennej jest bardzo zbliżona, czyli wynosi ok. 230-250 kcal/100g. Można byłoby nawet powiedzieć, że kromka pieczywa jasnego jest mniej kaloryczna niż kromka pieczywa ciemnego. Pomimo to pieczywo pełnoziarniste jest zdecydowanie bardziej polecane w dietach redukcyjnych ze względu na ich wyższą wartość m.in. niektórych witamin z grupy B, witaminy E, magnezu, żelaza, cynku i ma wyższą zawartość błonnika pokarmowego.


Wszystkie tłuszcze są zabójcze dla naszej sylwetki 

Zupełny brak tłuszczu może spowodować poważny upadek na zdrowiu. Należy nauczyć się rozróżniać dobre tłuszcze (ryby, orzechy) od tych złych (produkty pochodzenia zwierzęcego).
Nieprawda. Brak tłuszczu może mieć poważne skutki zdrowotne dla organizmu (zaparcia, problemy hormonalne). Należy tylko rozróżniać tłuszcze dobre (oleje, morskie ryby, orzechy) i złe (zawarte w produktach pochodzenia zwierzęcego, z wyjątkiem ryb).

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/abc-odchudzania/Odchudzanie-prawdy-i-mity-o-dietach-i-odchudzaniu_37968.html

Nieprawda. Brak tłuszczu może mieć poważne skutki zdrowotne dla organizmu (zaparcia, problemy hormonalne). Należy tylko rozróżniać tłuszcze dobre (oleje, morskie ryby, orzechy) i złe (zawarte w produktach pochodzenia zwierzęcego, z wyjątkiem ryb).

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/abc-odchudzania/Odchudzanie-prawdy-i-mity-o-dietach-i-odchudzaniu_37968.html
Nieprawda. Brak tłuszczu może mieć poważne skutki zdrowotne dla organizmu (zaparcia, problemy hormonalne). Należy tylko rozróżniać tłuszcze dobre (oleje, morskie ryby, orzechy) i złe (zawarte w produktach pochodzenia zwierzęcego, z wyjątkiem ryb).

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/abc-odchudzania/Odchudzanie-prawdy-i-mity-o-dietach-i-odchudzaniu_37968.html

To już wszystkie mity, które dzisiaj dla was przygotowałam. Dajcie znać jak z odchudzaniem jest w was, ale pamiętajcie - dążenie do szczupłej sylwetki nie może być ważniejsze niż zdrowie!

Jak zapobiec łamaniu się paznokci?

Jak zapobiec łamaniu się paznokci?

Dzisiaj postanowiłam znowu poruszyć temat paznokci. Ostatni post o sekrecie pięknych i zdrowych paznokci znajdziecie tutaj. W tym wpisie zdradzę Wam kilka sposobów na to jak zapobiec ich łamaniu. Mam nadzieję, że post będzie dla was przydatny. Dajcie znać w komentarzach jakie są wasze sposoby na mocne paznokcie. Zapraszam!


Pierwszy sposób, o którym chciałabym Wam przypomnieć, bo pojawił się już w poście o paznokciowych sekretach to olej rycynowy z cytryną. Wspominam o nim kolejny raz, ponieważ ten sposób naprawdę pomógł mi wzmocnić moje paznokcie. (Podobną odżywkę możecie zrobić też z oliwy z oliwek i czosnku. Jeszcze jej nie stosowałam, ale słyszałam, że efekty są świetne!)


Kiedy ja miałam problemy z paznokciami zaczęłam jeść więcej owoców i warzyw, szczególnie jabłek i winogron. Zawierają one dużo witamin, dzięki czemu nasze paznokcie się wzmocnią. Jeżeli na waszych paznokciach pojawiają się też białe plamki, to jest to właśnie na skutek niedoboru witamin.
Kolejną ważną sprawą jest uważanie na uszkodzenia spowodowane np. chemikaliami, czy uszkodzenia mechaniczne. Także pamiętajcie, żeby do sprzątania starać się ubierać rękawiczki, nie obgryzać paznokci i nie używać ich jako narzędzi, czyli np. nie otwierać nimi opakowań. Jeżeli twoje paznokcie nie należą do najmocniejszych, regularnie je piłuj (najlepiej za pomocą szklanego lub papierowego pilnika.). i utrzymuj je raczej krótko póki nie staną się twardsze. Pamiętaj też o odpowiednim nawilżaniu. Jeżeli używasz balsamu, czy kremu do rąk, wetrzyj go również w paznokcie. Takie kremy często zawierają różne olejki, które pomogą wzmocnić płytkę paznokcia.
To wszystkie ze sposobów, które są sprawdzone przeze mnie i faktycznie działają. Mam nadzieję, że się u was sprawdzą :).

Na koniec wpisu chciałabym się was o coś zapytać. Pod koniec tego tygodnia jadę na 3 dni do Warszawy, ponieważ zostałam zaproszona na konferencję Meet Beauty. Na pewno zrobię post z tego wydarzenia, ale chcielibyście też vloga? Myślę, że fajnie było by wam pokazać jak to wszystko będzie wyglądało. Dajcie znać w komentarzach, czy chcielibyście, żebym nagrała taki film :).

Metallic bikini - HOT or NOT?

Metallic bikini - HOT or NOT?

Już za niecałe dwa miesiące rozpoczynają się wakacje, czyli plaża, opalanie i STROJE KĄPIELOWE. W dzisiejszym wpisie postaram się przybliżyć Wam metaliczne bikini. Hit sezonu, czy może totalny kicz? Zapraszam!


W sieci nie natrafiłam jeszcze na podobny artykuł, dlatego stwierdziłam, że koniecznie muszę o tym napisać, ponieważ myślę, że metaliczne stroje mogą zrobić naprawdę wielką furorę w nadchodzącym sezonie! Jak wiemy metaliczny wzór jest bardzo modny ostatnimi czasy - od torebek, po paznokcie!


Metallic bikini - HOT or NOT? Metaliczne rzeczy uwielbiają wszyscy, także jestem przekonana, że stroje kąpielowe również mogą trafić do tego grona! Metaliczne bikini? Moim zdaniem HOT, ale tylko jeżeli jest dobrze wykonane! Takie możecie dostać na stronie Zaful. Mam kilka ubrań z tego sklepu i są naprawdę ich jakość jest świetna! Niżej możecie zobaczyć co do zaoferowania ma Zaful.


Bikini - ♡ TUTAJ ♡
Góra od bikini - ♡ TUTAJ ♡


A co wy sądzicie o metalicznych strojach kąpielowych? Waszym zdaniem to hit czy kit?
Copyright © 2014 Dziewczęco.pl , Blogger